Ciekawość …

Ciekawość – tyle potrzeba było, abym zdecydowała się na udział w kursie Nowe Życie z Bogiem. Nie miałam żadnych nadziei w stosunku do tego, co miało się dziać podczas tych trzech spotkań weekendowych. Wygórowane oczekiwania często umniejszają przyszłe doświadczenia, dlatego nie pozostało mi nic lepszego, jak zawierzyć ten czas Chrystusowi. Skłamałabym jednak, mówiąc, że usłyszałam jakieś zupełnie nowe dla mnie treści. Wszystko było mi znane, powtarzane przecież wiele razy przez kapłanów, świeckich, media katolickie oraz szeroko dostępne w literaturze treści. Jednakże tam, na kursie, dokonało się coś więcej, jakby cała ta Prawda odkryła się na dla mnie na nowo, nadając zupełnie inny sens mojej wierze. Podczas wspólnej modlitwy przed Najświętszym Sakramentem po raz pierwszy w życiu rozpoznałam w Nim Jezusa. Po raz pierwszy tak szczerze moje serce przyjęło tę Prawdę, którą do tamtej chwili wyznawały jedynie moje usta.

Ja, niewierny Tomasz, od dawna potrzebowałam tej łaski, aż Bóg zniżył się do mnie, pozwalając mi dotknąć swoich ran. Trwając tak przed Jezusem próbowałam dalej modlić się, jednak próżno szukałam słów dla Boga. Nieskładne zdania, które w tamtym czasie nie przypominały modlitwy, a już na pewno nie – dobrej modlitwy, wydały mi się godne pożałowania. Poczułam wstyd, bo stała się ona dla mnie ciężarem. Bóg jednak pokazał mi, że każda modlitwa jest najlepsza, najpiękniejsza, jeśli serce jest jej silnikiem napędowym. Nie widzę dziś innej możliwości, jak zawierzyć wszystkie, dosłownie wszystkie słabości Trójcy Przenajświętszej. W Niej jest Życie, prawdziwe Życie.

Spotkanie z Bogiem podczas tamtego weekendu wywołało we mnie chyba wszystkie możliwe w owym czasie stany ducha, poczynając od poczucia słabości (mej ludzkiej natury), poprzez zawstydzenie, entuzjazm, smutek, rozbawienie (bo tego również nie brakowało), odczucie głodu duchowego, zadumę, aż po niewyobrażalną radość z Ducha Świętego, która ostatniego dnia wypełniła wszystkie zakamarki mojej duszy.

Prostujmy ścieżki Chrystusowi, bo nie odnajduję większej Miłości, aniżeli nieskończona Miłość Ojca Miłosiernego, kochającego i zawsze czekającego na nasz powrót.

Z Bogiem

Iza